Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera



Echo KMŚ - Wywiad z Rafałem Bielewiczem

Tekst alternatywny Rafał Bielewicz - współautor programu "Z wędką nad wodę", który widzowie mogą oglądać w TV Trwam, a ponadto znakomity wędkarz spławikowy, członek klubu Fiume Wrocław, z którym prowadzi w tegorocznych zmaganiach 2. ligi, dziennikarz i dystrybutor sprzętu Fiume na Polskę i inne kraje europejskie.













1. Kto wpadł na pomysł stworzenia tego programu? Czy ta inicjatywa sprawia wiele problemów natury organizacyjnej?

Na taki pomysł wpadł Piotrek Mirecki, który poprzez program chciał zgłębić swoją wiedzę na temat wędkowania, a przy okazji stworzyć ciekawą produkcję w TV Trwam. Organizacja programów nie jest łatwa. Po pierwsze trzeba zgrać całą ekipę w czasie, po drugie wiedzieć co w danym odcinku chce się pokazać, a po trzecie muszą brać ryby. Ryby sprawiają nam w sumie największy problem. Czasami zdarzają się odcinki, gdy tych ryb jest mało lub nawet w ogóle nie ma. Ale już na początku postanowiliśmy sobie, że nie będziemy nigdy podkładać ryb, bo to bez sensu by oszukiwać wędkarzy. Jeśli danego dnia były kiepskie brania, widać to gołym okiem. Program pokazuje też że czasem najlepsza technika i taktyka mogą być w danym dniu na danym łowisku mało skuteczne.

2. Jak udaje Ci się pogodzić pracę, starty w zawodach, życie prywatne i pracę nad programem? Ten repertuar brzmi naprawdę imponująco. Czy w ogóle znajdujesz czas na sen?

Starty w zawodach mają u mnie priorytet. Startuje już od 17 lat, ale dopiero od kilku lat mam ambicję walki o najwyższe cele. Przez niefortunny, kuriozalny zbieg okoliczności mój klub który był wysoko notowany w 1.lidze spadł do drugiej ligi. Przemeblowaliśmy kompletnie skład, zmieniliśmy nazwę sponsora, poprawiliśmy organizację startów i póki co prowadzimy w 2.lidze, będąc na dobrej drodze do ponownych sukcesów w 1.lidze. Do kalendarza startów dopasowuję organizację pracy w firmie oraz czas na produkcję telewizyjną. Firma pochłania mi chyba najwięcej czasu, gdyż prowadzenie importu i dystrybucji marki Fiume i innego sprzętu na kilka krajów, to ogromne przedsięwzięcie. Życie prywatne wychodzi w tym wszystkim na szarym końcu. Troszkę szkoda, bo cierpi na tym najbardziej. Czas na sen też się jakoś między tym znajduje, niekoniecznie w pełnym wymiarze.

3. Na ekranie zazwyczaj widzimy Ciebie, Piotrka i od czasu do czasu innych wędkarzy różnych specjalizacji. A ile osób tak naprawdę bierze udział przy powstawaniu programu? Chodzi mi o kamerzystów, realizację, montaż itd.

Program powstaje wpierw w Piotrka i mojej głowie. Myślimy co w danym czasie chcemy pokazać widzom, kogo ewentualnie zaprosić do programu. Program pokazuje wszystkie dziedziny wędkarstwa, ale największy nacisk kładziemy na wędkarstwo spławikowo-gruntowe, które jest najpopularniejsze w Polsce, a tak mało pokazywane i z dokładnością opisywane w innych telewizjach. Program przeznaczony jest głównie dla początkujących i średniozaawansowanych wędkarzy, ale myślę, że i nawet Ci lepsi są w stanie wyłapać z niego "rodzynki". Oprócz występujących na wyjazdy jeżdżą operatorzy kamer, są to zwykle 2 lub 3 osoby, czasem także oświetleniowiec. Następnie program trafia do studia, gdzie jest zgrywany z kaset na dysk, a następnie montowany przez jedną lub dwie osoby. Trwa to zwykle około 2-3 dni. Po montażu program jest kolaudowany przez niezależną osobę i trafia na ekrany TV a następnie do internetu.

4. Jak oceniasz postępy swojego kolegi z programu? Z mojej perspektywy oglądanie tego jak młody chłopak uczy się łowienia na tyczkę od podstaw jest bardzo sentymentalne, w końcu podobnie jak on ja też kiedyś zaczynałem. Tutaj dochodzi jeszcze ogromna presja w postaci jak przypuszczam tysięcy wędkarzy przed telewizorami oraz doskonałego nauczyciela.

Postępy Piotrka dopiero teraz nabrały tempa. Przez rok można powiedzieć że był "w lesie" i ciężko mu było połapać się w tym wszystkim. Teraz zaczyna się przykładać do coraz większych szczegółów, wie że sukces wędkarza składa się z wielu czynników i że czasami zaniedbanie jednej rzeczy jest w stanie zniweczyć cały sukces. Myślę, że jego postępy są już zauważalne w ostatnich odcinkach. Co do tego, czy ma dobrego nauczyciela, to nie mi już to oceniać.

5. Jest szansa na to, że niedługo Piotrek wystapi w swoich pierwszych zawodach?

Tak, przygotowuję Piotrka do pierwszych zawodów, ale na początek powinny to być zawody niższej rangi. Rzucając go na głęboką wodę na przykład na któreś z zawodów komercyjnych, po kilku sromotnych porażkach mógłby się szybko zrazić do startów, choć myślę, że czasem mógłby sprawić już niespodziankę. Sukcesy podbudowują ego, więc najlepiej zacząć od szczebla koła lub niewielkich zawodów towarzyskich. Jest szansa, że Piotrek wystartuje jeszcze w tym roku.

6. Czy podczas kręcenia programu spotkała Was jakaś ciekawa przygoda/sytuacja o której nie było okazji powiedzieć na ekranie?

W zasadzie wszystkie śmieszne i ciekawe sytuacje pokazujemy w programie, jeśli się zdarzą. Nie pokazujemy się jako ideały wędkarstwa, gdyż tacy nie jesteśmy. To się zakopie nam auto na rybach, to upadłem raz z podbierakiem podczas holu dużego leszcza, to Piotrka pies pogonił na wigilijnym odcinku i siedział pół godziny na drzewie czekając na naszą pomoc. Takie sytuacje jeśli się będą zdarzały, będziemy je pokazywać jako naturalną część wędkarstwa. Ostatnio mieliśmy ciekawe jedno zdarzenie, którego nie da się nagrać, dlatego ze w miejscu mojego dawnego brzanowego łowiska, ktoś postawił sobie posesję i zagrodził dojście do łowiska. Odbiliśmy się i można powiedzieć straciliśmy jeden dzień zdjęciowy, dlatego programu z brzanami póki co jeszcze nie będzie, ale też planujemy taki na ten rok.

7. Gdzie wolisz łowić, na wodach stojących czy płynących? Jakie jest Twoje ulubione łowisko, metoda i dlaczego?

Lubię i wody stojące i płynące, lubię zarówno tyczkę jak i odległościówkę, bolonkę, bata. Wędkarz który startuje na zawodach powinien być uniwersalny, gdyż inaczej daleko nie zajedzie. Moim ulubionym łowiskiem jest Odra i jej kanały, z racji tego że mieszkam we Wrocławiu i mam tu blisko. Ponadto są to tak rybne łowiska, że mało gdzie w Polsce można sobie tak ładnie połowić niemal we wszystkich porach roku.

8. Jak wspominasz swoje pierwsze zawody? Kto uczył Cię wędkarskiego rzemiosła?

Moje pierwsze zawody to była tragedia. To było wiosną 1993 roku, pojechałem na GP okręgu wrocławskiego, z wędką czeską Soną, kołowrotkiem relax, jednym spławikiem i kilogramem zanęty Gutkiewicza. Lowiskiem był kanał powodziowy we Wrocławiu. Woda płynęła bardzo szybko, na około 20 gram, a ja miałem spławik 2,8 grama. Wszyscy łowili tyczkami od 9 do 14 metrów, ja zaś co chwilę rzucałem spławikiem i zwijałem bo tak szybko mi płynęło. Złowiłem jedną ukleję, która w dodatku uciekła mi z siatki. Wtedy była jeszcze kategoria open ze seniorzy, juniorzy i kobiety startowały razem. Zająłem ostatnie 78 miejsce wraz z 12 innymi zawodnikami. W kolejnych zawodach też wyzerowałem, dopiero w trzecich złowiłem jakieś leszczyki. Wędkarstwa nauczył mnie nieżyjący już przyjaciel mojego dziadka, który podarował mi pierwszą wędkę bambusową, a także dwóch moich kolegów. Szybko ich prześcignąłem poziomem, a że lubię rywalizację i nie miałem z kim tego robić, stąd zacząłem startować w zawodach.

9. Mój wędkarski autorytet to...

Zbigniew Milewski, Jacopo Falsini, William Raison. Ze Zbyszkiem łowiliśmy przez 4 lata w jednym klubie. Przekazał mi mnóstwo wiedzy, która teraz zaczyna procentować. Jacopo imponuje mi swoją dokładnością w łowieniu, drobiazgowością. William natomiast znakomicie łowi odległosciówką, którą operuje chyba najlepiej na świecie. Ponadto jest wielu zawodników na świecie od których można się coś nauczyć.

10. Czy jest jakiś punkt w Twojej karierze wędkarskiej, który uważasz za przełomowy?

Tak, są dwa. Pierwszy to rok 1998 i rozpoczęcie współpracy z "Wędkarzem Polskim", który umożliwił mi wyjazdy na GP Polski oraz Mistrzostwa Świata jako dziennikarz, przez kilka lat pisałem im relacje z takich zawodów, wiele się na nich ucząc poprzez obserwaję najlepszych. Drugi to powstanie klubu Colmic Wrocław w roku 2005. Wtedy zacząłem się uczyć jak wygląda współpraca w klubie, jak buduje się sukces. Dziś klub Fiume Wrocław (spadkobierca Colmica) jest prowadzony na wzór najlepszych drużyn na świecie i mam nadzieje, że to nam już w niedalekiej przyszłości zaprocentuje, tym bardziej że mamy młodą perspektywiczną, głodną sukcesów ekipę, bo Ewelina Dolega, Kacper Ziółkowski, Adam Hołysz i kilku innych zawodników największe sukcesy ma dopiero przed sobą.

11. W tym roku odbyły się w Polsce KMŚ. Jak oceniasz poziom przygotowań naszego kraju do tej imprezy? Czy wiesz może co o mistrzostwach mówili w kuluarach reprezentanci innych państw?

Uważam, że mistrzostwa wypadły co najmniej dobrze, wysoki poziom wody na Warcie zmusił organizatorów do przeniesienia zawodów na Maltę, która pomimo swoich kaprysów zostanie raczej dobrze zapamiętana. Co do samej organizacji chciałbym tutaj pochwalić osobę Tomka Horemskiego, który wziął mnóstwo ciężaru tej imprezy na siebie, być może gdyby nie jego osoba, to mistrzostwa mogłyby zakończyć się blamażem. Żal, że drużyna Trapera nie zdobyła medalu, ale to natura spłatała nam figla. Traper na Malcie miał takie same szanse jakby łowił na torze regatowym w Chorwacji czy Portugalii. Znam się z wieloma zawodnikami z innych państw i nikt raczej nie narzekał, każdemu się podobało. Wiele wywiadów z gwiazdami i relację z mistrzostw można znaleźć w trzyodcinkowej, w sumie 90-minutowej relacji na stronie www.tv-trwam.pl w dziale videostream.

12. Podczas mistrzostw wielokrotnie iskrzyło w kwestii zderzenia regulaminu stosowanego w Polsce i tego, który jest powszechnie respektowany przez CIPS. Mam na myśli dość elastyczne i liberalne podejście do punktów takich jak np. doklejanie zanęty oburącz i wyjazd ryby poza stanowisko. Prosiłbym o odniesienie się do tego mając na uwadze reakcję zarówno sędziów jak i samych zawodników. Podzielasz "zachodnią szkołę" czy twarde konserwatywne trzymanie się reguł?

Jestem zdecydowanie zwolennikiem zachodniej szkoły. Nasz regulamin powinien być w 100% dostosowany do regulaminu C.I.P.S. Zupełnie kuriozalny uważam w Polsce przepis o zakazie wchodzenia trenera na stanowisko. Nie po to płaci się tak wysokie startowe, by zawody obsługiwała tak mała liczba sędziów, a potem okręgi mówiły jak to wiele zarobiły na danych zawodach. Ten przepis PZW wprowadził z lenistwa przed pilnowaniem zawodników i trenerów by nie donosili przynęt itp. Uważam że jak najszybciej powinien zostać zniesiony. A jeśli nie ma się z czego opłacić sędziów to co za problem podnieść startowe z 200 na 210 zł? Czy komus to zrobi różnicę? Dwie rzeczy nie podobaja mi się w przepisach C.I.P.S. Jedna to absurdalne niedomaczanie zanęty po kontroli zanęt. Doprowadziło to do wielu oszustw na zawodach, oszukuje niemal każdy. Wiec po co taki martwy przepis? Należy go znieść, lub ustalic ze np. każdy zawodnik może posiadac litr wody do domaczania zanety w trakcie zawodów w specjalnym pojemniku. Wtedy wykluczy to nagminne oszustwa. Drugi przepis to podsektory. O ile indywidualnie jest to w porzadku, o tyle drużynowo wypacza to wyniki. Spójrzmy na hipotetyczną sytuację. Do jednego podsektora trafiają Anglik, Włoch, Belg i Polak, zaś do drugiego Szwed, Australijczyk, Macedończyk i Litwin. I w pierwszym Polak jest czwarty a w drugim wygrywa Szwed. Czy to jest uczciwe do klasyfikacji drużynowej? Poza tym na zawodach powinna być nutka tolerancji na niektóre sztywne przepisy, np. jeżeli zawodnik ciagnie karpia 3 kg, na odległosciówkę to przeciez logiczne jest ze nie utrzyma go w torze 10-12 metrów szerokości. To co zrobił Umberto Ballabeni w 2001 roku w Paryzu, to był cios poniżej pasa dla łowiącego obok Piotra Lorenca. Specjalnie zahaczył mu za żyłkę gdyż Piotra leszcz był tak duży, że zszedł z nurtem na jego stanowisko. W ostatnie 5 minut Ballabeni złowił leszcza i został mistrzem świata spychając Lorenca na 2. miejsce. Do dziś czuje niesmak po tych mistrzostwach, że cel niektórych zawodników uświeca środki. Ja nawet gdybym był o krok od tytułu jak on, nigdy bym się tak nie zachował. Nie chodzi się po trupach do celu.

13. Majowe zawody na Turawie z pewnością mocno odbiją się na klasyfikacji drużynowej rozgrywek GPP. Czy nie uważasz, że przy tak niefortunnym doborze łowiska i sytuacji, w której tylko kilka osób spośród 150 łowi ryby, wyniki drużynowe powinno się unieważnić? Nie mamy tutaj przecież możliwości odjęcia II tur tak jak w przypadku klasyfikacji indywidualnej.

I znów kłania się niedostosowanie naszego regulaminu do C.I.P.S. U nas jeśli na 15 osób jedna łowi rybę, a reszta jest na zero to wszystkie zerowe mają 16 punktów. Wg C.I.P.S. wszystkie zerowe miały by 2 pkt (za drugie miejsce) + 15 pkt (za 15 miejsce) dzielone przez 2, czyli 8,5 punkta. Ma to kolosalne znaczenie w punktacji indywidualnej GP. Każdy zerowy z dwóch tur miałby 17 pkt a nie 32, czyż różnica nie jest ogromna? To samo w drużynówce, drużyny z miejsc 13-25 nie złowiły w ogole ryb (w tym mistrz Polski Traper), za co dostały 26 pkt, a tak dostałyby po 19 pkt, czyli aż o 7 mniej. Ten przepis światowa federacja stworzyła właśnie po to by złagodzic takie anomalie jak na Turawie. Natomiast co do samych zawodów, to nie powinno się ich unieważniać, bo skrzywdzi się te osoby i te drużyny, które złowiły ryby. Stało się i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, Główny Kapitanat powinien przeprosic za niedostosowanie przepisów i jak najszybciej je poprawić, by uniknąć takich wpadek na przyszłość. Największym przegranym tych zawodów jest jednak Traper, który idiotycznymi przepisami stracił szansę na obronę tytułu MP.

14. Na ile uniwersalni są Twoim zdaniem Polscy wędkarze wyczynowi w porównaniu do innych ekip? Nie chodzi mi o ocenianie jednostek, ale ogólne porównanie możliwości dopasowania się do łowisk trudnych, w których trzeba łowić matchem, bolonką lub duże ryby tyczką. Czy widać postęp w tej materii?

Postęp widać, ale wciąż jednak odstajemy od najlepszych ekip na świecie. Gdy przychodzi do łowienia odległosciówką lub bolonką, mało który kadrowicz potrafi sobie nieźle poradzić. Tu kulejemy wybitnie w stosunku do Włochów czy Anglików. Wielu dobrych zawodników w Polsce, znajdujących się nawet w pierwszej 10-tce nie ma większego pojęcia o łowieniu tymi trudnymi metodami. Takie już w Polsce mamy łowiska, że każdy z nas potrafi łowić na tyczkę, batem, ale mało który umie łowić ryby z dalekich odległości. Niektórym wydaje się że umieją, ale gdyby posadzić ich obok zawodnika włoskiego czy angielskiego, dopiero wtedy zobaczyłby gdzie jest jego miejsce. We Włoszech jest taka impreza jak "Odległościowe Mistrzostwa Włoch", bardzo prestiżowa. Czemu u nas w Polsce by takiego czegoś nie zrobić włączając to do GP Polski? Wtedy w ciągu kilku lat na pewno nadrobilibyśmy troszke dystansu do najlepszych. Natomiast co do MŚ lub ME na południu Europy, to przegrywamy przez kiepską obstawę reprezentacji i niewłaściwe spostrzeżenia. Czy Anglicy specjalizują się w łowieniu cefali? Na pewno nie, ale gdy jadą np. do Portugalii łowić cefale umieją znakomicie rozpracować łowisko dzięki nie tylko umiejętnościom, ale i znakomitej obstawie, posiadającą duże umiejętności spostrzegawcze oraz wiedzę.

15. Co uważasz za swój największy sukces?

Sportowo to póki co 3 miejsce w klubowych MP 2008. Mam nadzieję, że na większe przyjdzie dopiero czas. Organizacyjnie zaś sukces uważam stworzenie w 2005 roku Colmic Challenge, pierwszych tak dużych komercyjnych rozgrywek dla każdego niemal zawodnika, z łatwym regulaminem, szkoda, że niestety skopiowanym przez innych, przez co impreza się rozmydliła już pod koniec z uwagi na coraz większą konkurencję nie było sensu jej dalej prowadzić. Pozostaje mi jedynie świadomość, że byłem prekursorem takich rozgrywek w Polsce. Za sukces uwazam też program "Z wędką nad wodę" w TV Trwam, który jest dość bliski światu spławika i nawet wyczynu, takiego programu spławikowcy w TV jeszcze raczej nie mieli.

16. Czego można Ci życzyć w tym i nadchodzącym sezonie?

Szczęścia i jak najwyższego miejsca w GP Polski z klubem Fiume Wrocław.

Dodał: DF




Górek Gliny

Niwa

Niwa

Sklep Łowisko Net

Portal Wyczyn.fora.pl

Wyczyn Frix

Lubelski Portal Wyczynowy

Portal Matchfishing.pl

Niwa

Sklep Górek Gliny

Niwa



Portal Matchfishing.pl