Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera



Bat vs. match - mazurska konfrontacja
Tegoroczne Święta Wielkanocne spędziłem w Mikołajkach - mieście, w którym się wychowałem, i w którym dane było mi rozpocząć moją przygodę z wędkarstwem. Za każdym razem, gdy pojawiam się nad brzegiem Jeziora Mikołajskiego wracają wspomnienia moich wędkarskich początków. Pierwsza wędka "spod choinki" (3 metrowy bat, niebieski z narysowanym nietoperzem), pierwsza wędka z kołowrotkiem z miejscowego bazarku (po to, aby rzucać dalej niż Tata), pierwszy spławik z kolca jeżozwierza... słowem - pierwszy magiczny zestaw, który później przez kilka lat z sentymentem trzymałem w pudełku ze sprzętem, aż wreszcie przepadł gdzieś bezpowrotnie... W międzyczasie Jezioro Mikołajskie odkrywało przede mną swoje tajemnice. Wiedziałem, że największe krąpie (krąpiska po 200-300 gram) biorą za statkiem przy "rurach Śliwińskiego", że najpiękniejsze okonie łowi się naprzeciwko Amfiteatru, a doskonałe miejsce na wzdręgi to trzinowiska obok kasy biletowej Żeglugi Mazurskiej. To wszystko szybko procentowało - na ryby chodziłem w ciemno i nigdy nie wracałem "o kiju". Taki komfort pozwalał mi na roszady w zestawach, testowanie coraz cieńszych żyłek, mniejszych haczyków... Kiedyś wystarczały dwie garści pęczaku, ewentualnie garść płatków owsianych, troszkę zanęty uniwersalnej (koniecznie Trapera za 4 zł!). Gdy szedłem na leszcze dodawałem do tego cynamonu, gdy na płotki - wanilii do ciasta. Taka mieszanka, lub nawet śruta zapewniała doskonałe brania przez cały dzień. Gdy zacząłem jeździć na zawody takie zanęty odeszły w niepamięć, a ja zacząłem babrać się w epiceinach, melasach, słonecznikach i konopiach, bo tak było trzeba. Ryby bywały mniej lub bardziej wybredne, trzeba było obchodzić się z nimi delikatnie, wręcz subtelnie. Każda nuta zapachowa była dokładnie analizowana, nie brakowało notatek, wielokrotnych treningów - wszystko po to aby złowić kilka żerańskich płotek albo wydłubać pare wiślanych krąpi. Nie to co na Mikołajskim - haczyk 10-tka, złota, kuta. Żyłka główna 0,20, z pająkiem na obrazku - bo najtańsza i najwięcej, 150 metrów na szpuli za 6 zł. Spławik? Kolorowy! Najlepiej w 3 albo 4 odcieniach. Do tego ołowiona tasiemka i jazda nad wodę! Przypon? Zapomniałem o nim prawda? Nieprzypadkowo... nie miałem pojęcia co to takiego przypon, ale to nie przeszkadzało mi łowić rybę za rybą i z każdej cieszyć się tak jakbym właśnie bił rekord Polski.

Teraz mając świadomość, że wrócę do Mikołajek z wędką postanowiłem skorzystać z nadarzającej się okazji i skonfrontować ze sobą 2 metody na 1 łowisku. Był to bat - metoda bliska mojemu sercu, bo pierwsza, bo prosta, bo niewymagająca dużej ilości sprzętu. Druga to match, metoda której bardzo chcę się nauczyć, a Jezioro Mikołajskie wydawało mi się idealną, wręcz książkową wodą do treningów z odległościówką.

Czas na pojedynek!


Która z nich pozwoli mi złowić więcej ryb? Przyznam, że przed testem w ciemno stawiałem na matcha. Choćby dlatego, że woda jest jeszcze bardzo zimna, a ryby mimo wszystko bardziej ostrożne niż latem (gdy wyjeżdżałem z Warszawy, drzewa były już pełne liści, w tym samym czasie na Mazurach dopiero niektóre zaczynają pączkować). Na korzyść bata przemawiała jednak kwestia techniki, bowiem z batem radzę sobie doskonale, nie mam żadnych problemów, ani z zarzucaniem, ani z nęceniem, że o gruntowaniu nie wspomnę. Aby było sprawidliwie podstanowiłem wędkować z tego samego stanowiska, z taką samą zanętą. A za zanętę posłużyły mi mieszanki Tomasza Nysztala Płoć i Płoć Czerwona.

Tekst alternatywny


Ogólnie podszedłem do tematu bardzo klasycznie - mazurskie ryby lubią dobrze zjeść i nijak nie przypominają stołecznej "arystokracji" wychowanej na Sensasie. Do zanęty trafiło zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku po 100 gram parzonej pinki.

Tekst alternatywny


Tekst alternatywny


Tekst alternatywny


Tekst alternatywny


Tekst alternatywny


Zanim wyruszyłem na test postanowiłem pomachać troszkę matchem na innym łowisku, usytuowanym przy leśnej stronie Jeziora, zaraz przy hotelu Amax. Łowisko raczej płociowe, zdarzało mi się łowić tutaj leszcze i liny (zwłaszcza latem). To co zastałem teraz przeszło jednak moje najśmielsze oczekiwania. Cała zatoka roiła się od różnej wielkości uklejek, woda wręcz wrzała od hordy wygłodniałych, srebrzystych rybek. Pomimo płynnego gruntowania, bardzo udanego jak na moje możliwości nęcenia (10 na 20 strzałów metr od spławika, a łowiłem 40 metrów od brzegu), na początku łowiłem tylko rybki powierzchniowe.

Tekst alternatywny


Przyłowem do wściekle głodnych uklejek były ładne, wymiarowe wzdręgi - tak na pocieszenie. Dopiero później w łowisko weszły ładne leszczyki, które na wiosnę walczą fantastycznie.

Tekst alternatywny


Tekst alternatywny


Używałem spławika Gut-Mix 10 gram z dociążeniem wstępnym, żyłki Trabucco Match XPS 0,16 mm, haczyka Milo P132, numer 16 i przyponu Trabucco Lucifer 0,12.

Zaczynamy - trening z matchem


Wieczorem przyszedł czas na pierwszą część testu. (pora dnia testu była różna, match wieczorem, bat rano, jednak gwarantuję, że nie miało to żadnego wpływu na jego wynik, bowiem ryba nie zmienia tam miejsca urzędowania od tak sobie). Znowu jestem nad wodą z matchem. Tym razem jednak wyposażony w inny arsenał. Spławik 8 gramów Vimba, bez żadnego dociążenia. Na żyłce oliwka 7 gramowa i kilka śrucinek doważających. To powinno wyeliminować brania uklejek. Zanęta mocno nawilżona, dobrze ściśnięta - będę łowił 25-30 metrów od brzegu, gdzie głębokość dochodzi do 3 metrów. Nęcenie znów całkiem udane, większość kul blisko spławika. Na hak wędrują 3 pinki i pierwsz rzut za mną. Na branie czekam dobre 5 minut, spławik pewnie wjeżdża pod wodę - jest pierwsza płotka, taka za 50 pkt, maluch jak na miejscowe możliwości. W kolejnym rzucie kolejna ryba, znów płotka, jest zatem nieźle, nie mam brań uklejek.

Tekst alternatywny


W ciągu godziny łowię jeszcze 20 podobnych płoci i zmieniam grunt, zaczynam łowić z dna. W międzyczasie donęcam 2-3 kulki. Brania przychodzą falami, raz są zaraz po rzucie, a raz czekam na nie kilka minut. Ogólnie druga godzina wypada słabo, łowię może z 10 rybek. Wracam do łowienia znad dna i od razu zacinam coś bardzo dużego. Po chwili czuję jednak, że jest coś nie tak i mam rację. Na powierzchni wyłania się leszcz, jest podhaczony za ogon, ma ponad kilogram. Niestety przy pierwszym chlapnięciu, wypina się i odpływa. 1:0 dla leszcza. Po chwili znów zaczynają brać płotki, tym razem regularnie, trafia się także okoń. Trzecia godzina całkiem niezła, znów 20 ryb. 4 godzina przypominała drugą, ryby brały z doskoku, czasami nie widziałem brań, a robaki znikały z haczyka lub były zmiażdżone (typowe dla płoci). Czas na podsumowanie - złowiłem 60 ryb, z czego srednią masę oceniam na 60-70 gram (mogę się mylić, to szacunek). Waga zatem wahałaby się w granicach 3500-4000 pkt. Ryby zaraz po wyhaczeniu wracały do wody więc nie jestem w stanie ocenić tego na oko, a tym bardziej zważyć.

Tekst alternatywny


Tekst alternatywny


Ogólnie jestem zadowolony, ponieważ świetnie wychodziło mi łowienie od strony technicznej, traciłem mało ryb (może z 5 na ponad 60 holi), praktycznie po każdym zacięciu miałem rybę na kiju... To był naprawdę fajny, treściwy trening.

Godna odpowiedź wędki bez kołowrotka


Następnego dnia przyszedł czas na drugę metodę - kolej na pełny zestaw. Znów do wiaderka powędrowała zanęta Nysztala, troszkę pinek... Teraz trochę o sprzęcie. Łowiłem 6 metrowym batem Konger Imperial Allround, z żyłką główną 0,14 mm, i przyponem 0,12 mm (20 cm) na żyłkach Trabucco Lucifer. Hak P132 Milo 16". Spławik Gut-Mix 3 gramy, smukły z węglowym kilem i dwukolorową antenką, obciążenie na oliwce ze śrucinami, główne 30 cm nad przyponem. Łowiłem 8 metrów od brzegu, miałem tam 3 metry głębokości (identycznie jak na matchu). Pierwsze ryby zacząłem odławiać po pierwszych rzutach batem - to co było potem można nazwać istnym szaleństwem. Łowiłem po prostu w tempo, płocie i krąpie od 5o do 200 gram. Ryby chwytały robaka zanim ten opadł na dno, co spławik przekazywał energicznym podskakiwaniem. Po 30 minutach miałem na kiju u-boota, ale ten zaraz po tym jak poczuł, że coś ciągnie go do góry, wściekł się i popłynął... urywając przypon 0,12! Co to było? Szczupak? Nie mam pojęcia, ale kij dosłownie zatrzeszczał przy odjeździe. Zmiana przyponu, donęcenie i dalej łowiłem. Po 10 rybach postanowiłem sukcesywnie je liczyć i robiłem to, aż do 4 godziny. Przez cały czas non stop miałem płocie i krąpie. Wbrew regułom testu zrobiłem sobie nawet przerwę na drugie śniadanie i kilka razy zmieniałem przypon bo non stop zahaczałem o jakiś twardy zaczep na dnie. Po 4 godzinach naliczyłem 265 ryb... samych płoci i krąpi. Ile mogły ważyć? Tutaj jeszcze trudniej o szacunek bo jeśli podam średnią 60 gram to wyjdzie 20 kilogramów, jeśli podam 120... wyjdzie ponad 30 kg itd... Tak czy siak masa godna zawodów Scandinavian Masters. Przyznam, że choć łowiłem tutaj setki razy, nigdy nie udało mi się w tak krótkim czasie złowić tylu ryb. Na haczyk w pewnym momencie zakładałem 5 pinek, aby jak najrzadziej zmieniać przynętę - ryby atakowały bowiem nawet strzępek robaka. Zmiany gruntu nie miały znaczenia... płocie brały od metra pod powierzchnią, aż do dna. Gdy ustawiałem przegruntowany zestaw one i tak przechwytywały przynętę w opadzie.

Wynik i wnioski


Niewiarygodne, wręcz druzgocące zwycięstwo bata. Uśredniając złowiłem na niego około 25 kilogramów ryb, zaś z matcha miałem 3-4 kilogramy. Skąd taka różnica? Przyznam, że na początku nic nie przychodziło mi na myśl, biorąc pod uwagę fakt, że latem zarówno w pierwszej jak i drugiej odległości łowienia ryby zawsze żerowały równie dobrze. Głębokość była identyczna, zestawy zmontowane w obu przypadkach poprawnie, nęcenie również takie samo. Na myśl przychodzą mi 2 rzeczy. Pierwsza to stara prawda, że woda najszybciej nagrzewa się przy brzegu, a ryba zwłaszcza na wiosnę szuka takich miejsc. Druga to... turyści, którzy regularnie karmią miejscowe ptactwo - łabędzie i kaczki. Chleb po pewnym czasie zaczyna tonąć, będąc doskonałą pożywką dla ryb, turyści odwiedzają to miejsce regularnie, ryby mają pewną stołówkę... a kto o zdrowych zmysłach rzucałby chleb tak daleko jak ja matcha? Tak czy siak zaskoczenie ogromne, masa wniosków i kolejne doświadczenie. A Jezioro Mikołajskie po raz kolejny udowodniło mi, że sprzęt na nim nie łowi, tutaj po prostu trzeba myśleć. Znając odpowiednie miejsce i zachowania ryb, można nałowić ich całą siatkę, dosłownie bambusowym kijem i żyłką, na której można wieszać pranie - myślę, że miejscowe płocie nie przestraszyłyby się nawet solidnej 40-stki i węgorzowego haka. w końcu nie raz przekonałem się, że subtelność i finezja nie idą w parze z prawdziwym, śmiało można rzec męskim mazurskim łowieniem...

Na koniec kilka zdjęć z niedzielnego, zupełnie rekreacyjnego wypadu nad wodę z kolegą Tomkiem:

Tekst alternatywny


Tekst alternatywny


Tekst alternatywny


Tekst alternatywny




Dodał: DF




Górek Gliny

Niwa

Niwa

Sklep Łowisko Net

Portal Wyczyn.fora.pl

Wyczyn Frix

Lubelski Portal Wyczynowy

Portal Matchfishing.pl

Niwa

Sklep Górek Gliny

Niwa



Portal Matchfishing.pl