Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera



Zdążyć przed burzą
Niedziela 18 lipca miała być pogodna - przelotne opady deszczu i miejscowe burze miały się pojawić na Mazowszu dopiero późnym wieczorem - tak brzmiały prognozy "speców" od pogody, którzy uśmiechając się na prawo i lewo po raz kolejny zafundowali wielu wędkarzom (i nie tylko) nieprzyjemną niespodziankę.

Aby wykorzystać okres względnego spokoju nad wodą i ominąć najbardziej upalne godziny wybrałem się nad Kanał Żerański o godzinie 6:00. Jednak już po dojeździe w okolice ulicy Konwaliowej moją uwagę przykuły nie tyle szare, co wręcz czarne chumry które spowiły niebo na północy i zachodzie. To nie była dobra wróżba - wiadomo, jednak wierząc, że ten nieprzyjazny front ominie Warszawę pojechałem dalej. Na Kobiałce sytuacja wyglądała względnie dobrze. Wiatr na jakiś czas praktycznie zanikł, zza chmur wyjrzało słońce i zrobiło się całkiem przyjemnie. Zabrałem się zatem za rozkładanie sprzętu i lepienie kul.

Tekst alternatywny


Postanowiłem podać bardzo ubogi towar i dlatego ograniczyłem się do 5 kg gliny (2 kg argili i 3 kg ziemi szarej "Górka") i kilkuset gram typowo leszczowej mocno pachnącej zanęty (na bazie Bruda). Nie posiadając kombajnu ani platformy zmuszony byłem do nęcenia kubeczkiem zanętowym. Ulepiłem więc około 20 średniej wielkości kulek gliny (15 czystej z jokersem i kilka okraszonych zanętą), po czym zabrałem się za "wyjazd".

Tekst alternatywny


Postawiłem na łowienie 13-stką dlatego nęcenie tego dnia nie było niczym przyjemnym. Na szczęscie 5 minut później miałem to już za sobą i mogłem się zabrać za łowienie. Na topy założyłem spławiki 0,6 i 1,5 grama, oba przegruntowane o cały 25 centymetrowy przypon. Pierwsze wstawienie, spławik ustawia się... i po kilku sekundach antena wędruje w górę. Po policzeniu do trzech zacinam i jest! Pierwsze 300-gramowy leszczyk.

Tekst alternatywny


Potem następny i następny. Ryby brały bardzo pewnie i nie miało znaczenia czy na haczyku jest pinka czy ochotka. W pierwszej godzinie miałem około 40 średniej wielkości ryb, z czego większość stanowiły leszczyki (do 300 gram) i krąpie. Sporadycznie do podbieraka trafiały płocie i mieszańce płoci z leszczem, które w Kanale Żerańskim po raz pierwszy spotkałem tak licznie.

Tekst alternatywny


Ryby doskonale reagowały na donęcanie, po którym częstotliwość brań rosła.

Tekst alternatywny


Po godzinie nie wiadomo skąd nad moją głową pojawiła się czarna chmura - zapewne ta sama, którą rano widziałem na przystanku. Początkowo ją zlekceważyłem i kontynuowałem łowienie po cichu licząc, że jednak burzy z tego nie będzie. Nie miałem pojęcia jak bardzo się myliłem. Kilka minut później na równe nogi postawiło mnie potężne uderzenie pioruna. Jak daleko? Kilometr? Dwa? Może bliżej. Błysk i grzmot zbiegły się co do sekundy, więc burza była centralnie nade mną, a ja paradowałem z 13-metrowym kijem z włókna węglowego, ponad kilometr od przystanku autobusowego. Zwijanie sprzętu zabrało mi nie więcej jak 5 minut, a w międzyczasie jeszcze kilka razy podskoczyłem gdy piorun uderzył w któryś z pobliskim słupów lub drzew. Jakby pecha było mało moje zejście ze stanowiska zbiegło się z oberwaniem chmury. Kompletnie nic nie widziałem i "pijackim" krokiem od krzaków do krzaków wreszcie dotarłem do ulicy, a stamtąd już niedaleko do przystanku, na którym... właśnie stał autobus! Niestety uciekł, a następny miałem za niecałą godzinę. Czy to koniec nieszczęść? Absolutnie nie. Po godzinie autobus przyjechał, deszcz akurat przestał padać, a gdy dojechałem do Żerania nad Kobiałką było już absolutnie "czysto", co potwierdził w rozmowie telefonicznej mój znajomy Maciek, który właśnie tam dotarł.

Jakie wnioski? Z pewnością takie, że ryby na Kanale jest mnóstwo i gdy tylko pojedziemy tam samemu, bez problemu możemy nałowić się do woli. A drugi wniosek jest taki, że nie warto ufać pseudo-specom od pogody. W każdej stacji prognoza była błęda, pomyliło się także IMGW, a potem znowu pod koniec miesiąca w statystykach sprawdzalności będzie widniało 90 albo i więcej procent...

Dodał: DF




Górek Gliny

Niwa

Niwa

Sklep Łowisko Net

Portal Wyczyn.fora.pl

Wyczyn Frix

Lubelski Portal Wyczynowy

Portal Matchfishing.pl

Niwa

Sklep Górek Gliny

Niwa



Portal Matchfishing.pl