Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera
Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera


Przykład mapy odsyłaczy po stronie serwera



Gdzie patyki tam wyniki
Z roku na rok końcówka jesieni zdaje się być coraz to bardziej nieprzewidywalna. Jeszcze kilka tygodni temu zmagaliśmy się z opadami śniegu i minusowymi temperaturami, żeby na przełomie listopada i grudnia znów zrzucić zimowe kurtki i pomyśleć o kolejnym wypadzie z wędka nad wodę.

Iście wiosenne powietrze i grubo ponad 10 stopni na termometrze dawały jasny sygnał - "trzeba pomyśleć o wyjeździe na ryby". Powstawało tylko pytanie "kiedy?" i "gdzie?". Wybór padł na zachwalany w ostatnim czasie Kanał Żerański w miejscowości Aleksandrów. Łowisko było mi zupełnie obce, dlatego mogłem "upiec dwie pieczenie na jednym ogniu" - poznać nową wodę i trochę sobie połowić.

W treningu towarzyszył mi kolega ze studiów - Przemek. Również wędkarz, ale bez doświadczenia zawodniczego. Na miejscu byliśmy o godzinie 9:00. Nie znając charakterystyki łowiska postanowiliśmy usiąść na tym brzegu, na którym łowiło najwięcej osób. I tak oto po 1,5 godzinnej wędrówce środkami komunikacji miejskiej i krótkim spacerze w poszukiwaniu wolnego miejsca mogliśmy zaczynać.

Pierwsza niespodzianka nastąpiła już podczas gruntowania. Łowisko okazało się dużo głębsze od popularnych Młynów czy Kobiałki. 3-metry na "jedenastce" wymusiło na mnie lekkie przedłużenie zestawów. Większym problemem były jednak zaczepy. Dobre 10-metrów w lewo i prawo łowisko było naszpikowane twardymi zaczepami znajdującymi się tuż pod powierzchnią wody. Straciłem przez to 2 gruntomierze i jak się później okazało kilkanaście haczyków (o rybach nie wspominając). Bliżej i dalej z zaczepami nie było weselej, więc pozostało mi po prostu łowić tak jak się da (losując takie stanowisko na zawodach nie mógłbym przecież go zmienić na inne). Po wygruntowaniu przyszedł czas na łyk gorącej kawy i szybkie wymieszanie zanęty. Do "kocopołka" trafiły 2 kilogramy ziemii bełchatowskiej okraszone ćwiartką jokersa. Oddzielnie przygotowałem nieco ponad kilogram zanęty o następującym składzie:

0.5 kg GP Roach Lorpio
0.3 kg GP Canal Lorpio
0.2 kg Epiceine

Do tego powędrował brązowy barwnik, ćwierć litra gotowanych konopii, pieczywko fluo i Gardonix Sensasa w proszku.

Tekst alternatywny


Postanowiłem podać zanętę i ziemię z jokersem oddzielnie. Ulepiłem po 6 kul spożywki i ziemii i przystąpiłem do nęcenia. A to udało mi się jak nigdy w życiu. Wszystkie 12 kul trafiło "w punkt" (żeby tak na zawodach...). Może właśnie dlatego już w pierwszym wstawieniu spławik pokazał branie i po krótkim holu miałem pierwszą "aleksandrowską" płotkę.

Tekst alternatywny


Po niej następną i następną... Festiwal trwał - zarzucone gruntówki pozostałych wędkarzy leżały nieruchomo. Dwóch "tyczkarzy" siedzących na przeciwnym brzegu też bezczynnie wpatrywało się w spławik, a ja każdy wyjazd kończyłem zjazdem z rybą. Co jakiś czas płota ubierała się w paski i do ręki trafiał okonek.

Tekst alternatywny


I gdy wydawało się, że obejdzie się bez niespodzianek około 11 spławik po raz kolejny pewnie powędrował pod wodę. Po zacięciu guma została w wodzie i gdy zacząłem cofać kij, żeby rwać na zaczepie kolejny przypon, zaczep odjechał kilka metrów w prawo, wyginając przy tym niemiłosiernie szczytówkę. Potem stanął i kolejny odjazd - tym razem w lewo. Ryba nie dawała się oderwać od dna i na każda moją próbę podniesienia jej do góry odpowiadał potężnymi "tupnięciami". Niestety ta jednostronna walka musiała się kiedyś skończyć. Ryba weszła w zaczep i po krótkiej szamotaninie wypięła się z ...wyprostowanego haczyka (nie wiem czy przyczyną był zaczep czy sama ryba - tak czy siak Milo R305 do łowienia "cabanów" się nie nadaje). Szybkie donęcenie dało efekt w postaci powrotu świetnego żerowania płotek. Ich wielkość oscylowała w granicach 50-100 gram. Wszystkie ryby brały pewnie i gdyby nie zaczepy wyciągnął bym tyle ryb ile razy wyjechałem tyczką.

Tekst alternatywny






A tak skończyło się na 54 płotkach, kilku okonkach i kilku wygłodniałych i spasionych uklejach. Przyszedł czas na zwijanie sprzętu i powrót do domu. Dobrze, że w towarzystwie bo jak się okazało zwiał nam sprzed nosa autobus i na kolejny trzeba było długo czekać, a tak przynajmniej było do kogo się odezwać.

Wyjazd zaliczyłbym do tych bardzo udanych - mnóstwo ryb, zerwany "bonus", który podniósł adrenalinę, dobre towarzystwo i świetna pogoda - czego chcieć więcej? :)

Dodał: DF




Górek Gliny

Niwa

Niwa

Sklep Łowisko Net

Portal Wyczyn.fora.pl

Wyczyn Frix

Lubelski Portal Wyczynowy

Portal Matchfishing.pl

Niwa

Sklep Górek Gliny

Niwa



Portal Matchfishing.pl